Pogoda: Przeważnie słonecznie i bez opadów.
Temp: od 14 °C do 25 °C Wiatr: 18 km/h
Gości OnLine: 2
21 Maj, Imieniny Tymoteusz, Wiktor, Kryspin

 


Konkurs "Nasza Mała Ojczyzna w opowiadaniach , legendach i baśniach"


Praca Wojtka Kuleja I miejsce w konkursie "Nasza Mała Ojczyzna w opowiadaniach , legendach i baśniach".

W dawnych czasach, kiedy na terenie dzisiejszych Ostrów rosły potężne lasy, a rozlewiska rzeczne tworzyły liczne wyspy ludzie szukali tutaj schronienia przed najazdami Tatarów. W średniowieczu plemiona tatarskie siały zniszczenia na polskich ziemiach. Po ich przejściu zostawały tylko zgliszcza i śmierć. Właśnie w owych czasach mieszkańcy z ziemi krakowskiej musieli uciekać przed pewną zagładą lub niewolą, która była gorsza niż śmierć. Słusznie uznali, że rozlewiska rzeczne i gęste lasy dadzą im schronienie. Hordy tatarskie niczym walec niszczyły wszystko siejąc wokół strach, który potęgowały opowieści uciekinierów. W końcu i w nasze strony dotarli najeźdźcy, jednak dzięki gęstej mgle, która unosiła się nad ziemią Tatarzy nie dostrzegli osad ludzkich. Uchodźcy, którzy się tu osiedlili postanowili, że zostaną tu na zawsze, bowiem uznali tę ziemię za bezpieczną. Zaczęli karczować lasy i uprawiać pola, które może nie były urodzajne, lecz pozwalały na przeżycie. Rzeka dostarczała im wody oraz pożywienia, bowiem nie brakowało w niej ryb i raków. Z czasem osada rozrastała się i potrzebne były nowe połacie ziemi uprawnej. Należało ją przygotować, dlatego karczowano lasy, a drewno z nich wykorzystywano do budowy domów oraz do ich ogrzewania i gotowania strawy. Życie w osadzie biegło wolno, tak samo jak wolno płynęła woda w pobliskiej rzece, która poprzez liczne zakola tworzyła wyspy zwane po staropolsku "ostrowami", tak też zaczęto nazywać nową osadę: Ostrowy. Czasy najazdów tatarskich minęły, a wieś rozrastała się coraz bardziej. Ludzie mogli zacząć żyć spokojniej. Ciągle jednak brakowało ziemi uprawnej. Chociaż nieprzebrane lasy dawały mieszkańcom wiele pożywienia, a dzikiej zwierzyny było mnóstwo, odczuwano braki w zbożu. Bo właśnie wtedy, kiedy nie znano jeszcze ziemniaków, zboże było podstawą wyżywienia. Wytwarzano z niego mąkę lub kaszę. Powiększając swoje pola, osadnicy wycinali grube sosny i dęby. Gdy pewnego dnia ścinano ostatnie drzewa, jednemu z drwali wyleciał z rąk topór i wpadł do błękitnych wód rzeki. W mowie staropolskiej topór zwany był "okszą". Pomimo poszukiwań, topór przepadł bez śladu. Tak jak wcześniej, rzeka dała schronienie ludziom przed najeźdźcami, tak teraz skutecznie ukryła w swoim nurcie narzędzie drwala. Rzekę dzięki temu wydarzeniu nazwano Okszą. A topór spoczywa do dzisiaj gdzieś wśród jej wód. Legenda głosi, że jeżeli się odnajdzie, nastąpi koniec świata, więc najlepiej niech tam pozostanie.

Copyright © 2002-2009 Ikar, All Rights Reserved